Mój małżonek od wielu lat jest miłośnikiem różnych gier. Lecz nie na komputerze, on kochał telewizyjne gry na zabytkowym sprzęcie Pegasus. Jakiś czas temu odwiedził sklep i miał zamiar kupić jakąś grę, a młodzieniec, który stał za ladą zrobił głupią minę, bo nie miał pojęcia co chce mój mąż. Zadał więc pytanie mężowi co to jest pegasus, bowiem do tej pory nie spotkał się czymś takim.

Mój mąż zdenerwował się, i zniesmaczony szybko wyszedł ze tego sklepu. W mieszkaniu zdecydował się zrelaksować i załączył swoją konsolę. Na telewizorze ukazała się gra pegasus tank, w jaką mój mężczyzna od kilku miesięcy codziennie gra. Po włączeniu gry zapytał mnie o grę, ale akurat wtedy nie bardzo miałam chęci. Dużo bardziej chciałam pograć w contra, lecz z kolei na nią mój małżonek absolutnie nie miał zamiaru.

Tak więc wyszłam do pokoju gościnnego pooglądać telewizję, a mąż został przy swojej ulubionej, starej konsoli do grania. I kiedy rozpoczął granie, to zakończył późno wieczorem. Po skończeniu gry, kiedy był już zupełnie zrelaksowany i odstresowany, jeszcze raz spróbował mnie zachęcić do wspólnej rozrywki. Jednak tym razem postanowił, zamiast nieustępliwie się upierać, że ja wskażę rodzaj gry.

Śmiała się z jego miny, kiedy wskazałam tytuł, lecz z godnością uznał moją wolę i dalszą część dnia wspólnie spędziliśmy na grze w rewelacyjne, stare gierki.